Pożegnanie Władysława Sopka

Publikuję dziś mowę pogrzebową jaką wygłosiła wnuczka Władysława Sopek - Aleksandra Sopek - 28 grudzień 2016:

Kochana Rodzino, Szanowni Goście,


Dziś z wielkim smutkiem żegnamy naszego ukochanego męża, ojca, brata i dziadzia Władysława. Jest to dla nas wszystkich wielka strata, z którą nie możemy się pogodzić. Trudno jest nam się przyzwyczaić do myśli, że nie ma go już wśród nas.

Chciałabym opowiedzieć o nim kilka słów, jako jego wnuczka. Przyszłam na świat w dniu jego 64 urodzin i do nikogo w rodzinie nie jestem tak podobna z charakteru, jak do niego. Mimo tego, że ten charakter podobno nie należy do najłatwiejszych, bo cechuje się również upartością, zawziętością i pewną wybuchowością – to dziadzio był dla każdej ze swoich wnuczek niczym dobry anioł, który zawsze słuchał i poświęcał nam dużo uwagi. Był w stanie poświęcić dla nas wiele i oddać nam wiele i zawsze wiedziałyśmy, że mamy w nim oparcie. Zawsze bardzo ważne były dla niego nasze sukcesy i cieszył się z nich razem z nami, dlatego często dzwoniłam do dziadzia i opowiadałam mu o zdanych egzaminach. Jestem pewna, że był z nas bardzo dumny i tą dumą motywował nas do dalszej nauki i pracy.

Kiedy po raz ostatni rozmawialiśmy przez telefon nie skarżył się, że coś go boli i że źle się czuje, choć domyślałam się, że tak pewnie jest. Ale dziadzio nigdy na nic się nie skarżył, nie szukał współczucia, tylko wolał twardo stąpać po ziemi i ze swoją upartością i zawziętością iść dalej. „To tak jak ja" — pomyślałam ostatnio. W wielu jeszcze aspektach jestem taka jak on i postąpiłabym identycznie, dlatego zawsze go rozumiałam i dlatego był On i będzie dla mnie autorytetem, ale również najlepszym, najwspanialszym dziadziem, jakiego można sobie wymarzyć.

Dziadzio zostawił po sobie wiele i nauczył nas bardzo wiele. Mnie przede wszystkim tego, że nie wolno się poddawać i że trzeba myśleć najpierw o innych, a później o sobie. Czas spędzony z nim był cenną lekcją, która nie poszła na marne. Zawsze zadziwiała nas jego inteligencja, błyskotliwość i bystrość umysłu. Opowiadał nam z detalami najróżniejsze historie i znał się na wielu rzeczach, bo czytał mnóstwo książek, a w dodatku niektóre z nich rzetelnie i wyczerpująco opracowywał.

Jestem w pewien sposób kontynuacją dziadzia, bo jakaś jego część, odziedziczona po nim, będzie ze mną do końca i dlatego zawsze będę o nim pamiętać. Wszyscy z pewnością będziemy często o nim myśleć, mając nadzieję, że czuwa nad nami niczym anioł stróż, pomaga z góry podejmować dobre decyzje i cieszy się razem z nami.



Aleksandra Sopek

No comments:

Post a Comment

Spheres by Peter Sloterdijk - one of the most remarkable books of modern philosophy

I'm reading, slowly, as many books in the recent years, the Opus Vitae of the contemporary German philosopher, Peter Sloterdijk, the thr...